Kiedy przychodzisz na świat…

… najpierw obezwładnia cię intensywne światło. To cię przeraża, nie znasz tego. Być może dlatego w twoim późniejszym życiu wszystkie istotne chwile wydarzają się w przyćmionym świetle: nocnej lampki stojącej na stoliku przy łóżku, nastrojowym płomieniu świeczki, albo w blasku płonącej zapałki, kiedy kochankowie są naprawdę blisko i patrzą sobie prosto w oczy tak, jakby czas się zatrzymał.

Zanim złapiesz pierwszy samodzielny oddech, zanim przetną nić pępowiny, która oddzieli cię od ,,tam", na skórze czujesz pierwszy dotyk. Zwykle są to obce ręce położnej albo lekarza. Ten dotyk ,,przejścia" rzadko jest czuły, częściej: zdecydowany, nieco szorstki, czasami pośpieszny, pełen napięcia. Rozpoznasz go w przyszłości ilekroć ktoś, dla kogo jesteś jedynie jedną z wielu; pracownikiem, człowiekiem spotykanym przypadkowo na ulicy, daleką znajomą, złapie cię za rękę, potrząśnie za ramię, popchnie, poklepie. Taki dotyk zawsze powoduje chęć cofnięcia się, zamknięcia, wycofania, rzadziej protestu, czy odwetu. Twoje ciało doskonale go pamięta z pierwszych chwil przejścia z ,,tam" do ,,tutaj", które wydarzyło się bez twojej woli, jak wiele innych spraw w twoim życiu.

Przecięcie pępowiny to zwykle brutalne oddzielenie od błogostanu ,,tam" i, razem z pierwszym, bolesnym oddechem, przerzucenie do nieznanego i niewiadomego ,,tutaj". Krzyk, który po raz pierwszy wydobywa się z twoich, gwałtownie rozszerzających się pęcherzyków płucnych, ten pierwotny krzyk rozpaczy, przerażenia a czasami dzikiej ekstazy już na zawsze pozostanie w pamięci twojego ciała i przetransformowany, wielokroć wydobywać się będzie z głębi twojego jestestwa. Bywa, że pojawi się w postaci głębokiego szlochu z głębi brzucha, kiedy będziesz w procesie żałoby po kimś bliskim. Być może doświadczysz go także w seksie –  uwolni się w trakcie orgazmu, gdy oddech partnera zjednoczony z twoim oddechem zamilknie w kulminacyjnym momencie, a w twoim ciele ożyje doświadczenie połączenia pępowiną z tą, która dała ci życie. Będziesz uwalniać go w odruchu panicznego lęku, ilekroć poczujesz, że twój świat, tak misternie budowany dzień po dniu, nagle zadrży w posadach. Albo kiedy staniesz przed najważniejszą decyzją swojego życia, po której już nic nie będzie takie jak dawniej, a strach przed nieznanym i ciekawość na nowe będą szły łeb w łeb, jak zgodne konie w zaprzęgu.

Jeśli jesteś dzieckiem szczęścia; chcianym i oczekiwanym, a nie ,,wpadką", owocem gry pomiędzy rodzicami, czy skutkiem szantażu, tuż po przejściu ,,stamtąd” do ,,tutaj” znajdziesz się w czułych objęciach matki, na jej obolałym, ale przyjmującym cię z miłością brzuchu. Poczujesz kojące bicie jej serca. Dobrze je znasz, towarzyszyło ci przez ostatnie 9 miesięcy; kołysało do snu, ale też straszyło kiedy przyspieszało, pogonione lękiem kobiety, która podjęła decyzję o twoim życiu.

Znasz to uczucie, kiedy z ufnością wtulasz się w bezpieczne ramiona kogoś, kto jest gotowy przyjąć twój lęk, rozpacz, determinację…? Kogoś, kto chce ciebie razem z tym wszystkim, co dla ciebie zbyt trudne, zbyt przerażające, zbyt bolesne? Bicie jego serca cofa cię do wspomnień z pierwszych chwil ,,tutaj", na brzuchu matki. I może być kojące, albo zakłamane, przestraszone, odrzucające, podobnie jak wtedy.

Ilekroć przytulając się przywierasz do brzucha drugiej osoby, za każdym razem tęsknisz za szczerym i radosnym przyjęciem. Z tej tęsknoty zrodzone jest pragnienie dotyku.

Dotyk drugiego człowieka może cię otworzyć, albo zamknąć. Dotyk ważnego mężczyzny zapamiętasz do końca życia. On cię otworzył, dotknął twojego serca. Najpierw zadrżało przerażone, już tyle razy różni mężczyźni próbowali robić ci nadzieje, zapraszać do świata iluzji. To twoje iluzje, to ty się na niego otworzyłaś, on jedynie ci na to pozwolił. Nieświadomie uderzył w jakąś czułą strunę, na której już ktoś, gdzieś, kiedyś zagrał. Zrobił to bez słów, wielkich obietnic, planów na jutro. Jego ciało przemówiło do twojego ciała, przypomniało coś, co już kiedyś się wydarzyło. Może to było spojrzenie, jeden mały gest, zapach, szept… Twoje ciało za tym tęskniło, szukało tego wrażenia od wielu dni, tygodni, lat. On zrobił ci w sobie przestrzeń a ty, poza słowami, odebrałaś jego znak. Poczułaś coś ulotnego, coś co nie ma jeszcze nazwy; łagodny trzepot w piersiach, drżenie nadziei, tęsknotę. W twoim ciele pojawiło się pragnienie, sięgające korzeniami dzieciństwa. Pragnienie symbiotycznej bliskości, to samo, które czułaś wobec matki. Pragnienie obudziło: chęć posiadania na własność, potrzebę wyłączności, pragnienie obietnic, wielkich słów. Czekałaś, że słowa te padną z jego ust. Tkwiłaś w świecie swoich iluzji.

Utrata iluzji wrzuca w otchłań stresu.